wtorek, 22 października 2013

Lipiec i sierpień 2013 - Buckden – Anglia, niedaleko Cambridge.

Zamarzyłem sobie uczyć się angielskiego w czasie roku sabatycznego (rymnęło mi się J).  Skróciłem urlop w kraju, by znaleźć się jak najszybciej w naszej wspólnocie Klaretynów w Backden – Anglia. Tutaj grupa parafian od kilku lat prowadzi ”Angielski dla misjonarzy”. Piękna inicjatywa mająca na celu nauczanie języka, dostosowując zajęcia do poziomu ucznia, oraz zapoznanie z angielską historią, kulturą, obyczajami. Od lipca do końca sierpnia ”uczę się pilnie”. Piękny czas. Co do nauki języka to oczywiście robię co mogę, ale nie jest to już ta świeżość umysłu co 24 lata temu, gdy musiałem wkuwać francuski..., i szło 24/24.  Cóż poradzić....

Niesamowitym było odkrycie angielskiego kościoła katolickiego i reformacji. Reformacje angielska znałem z podręczników historii ale, jak sie mogłem zorientować, znałem głownie jej początkowy okres. O tym że fal prześladowań katolików było kilka zapomniałem. A już w ogóle nie byłem świadomy, że rzymskokatolicki kościół był zakazany tutaj przez ponad 300 lat! Katolicy nie mogli uczęszczać do publicznych szkół, obejmować publicznych funkcji w państwie, musieli płacić podatek od bycia katolikami! I trwało to do blisko połowy XIX wieku. 
Nigdy nie zapomnę wizyt w Ely, by zwiedzić katedrę zbudowaną ponad 4 wieki przed reformacją (http://en.wikipedia.org/wiki/Ely_Cathedral).

gallery.nen.gov.uk
www.timetravel-britain.com
Przerażająca rzeczywistość reformacji  co ”przenika mieczem serce” (nie tylko to chrześcijańskie, ale po prostu to ludzkie), uwieczniona jest w zmasakrowanych kamieniach. Rzeźby świętych z oderwanymi głowami, urąbanymi rękami, stopami…! Twarde granitowe rzeźby! Leżą, teraz jakoś poukładane to tu to tam.... Niby to nieme kamienie, a tak przejmująco opowiadają o okropnościach tamtych czasów.  Skoro tak masakrowano kamienie, cóż musiało się dziać z katolikami skazanymi na śmierć.... Jedna z ulubionych tortur: rozcinano brzuch, wyciągano wnętrzności i po dłuższej udręce wrzucano do Tamizy.......  Uciętą głowę Św. Tomasza Moor’a podgotowano po to, by przez dłuższy czas mogła tkwić zatknięta nad mostem prowadzącym do miasta. Niestety, przemoc wzbudza przemoc i katolicy nie zostawali dłużni...                

W zwiedzanej katedrze pozdzierane do żywego muru zostały freski i malowidła, nie tylko świętych, ale i te ze scenami historii biblijnych! Mozaiki ścienne, witraże, wszystko. Nie mówiąc o obrazach – ani jeden się nie ostał. I tak było wszędzie. Kaplica Matki Boskiej, dawne miejsce pielgrzymek, wspaniała budowla przylegająca do katedry, jest udostępniana grupom katolików, którzy pragną odprawić tu mszę. Ale za to anglikańscy gospodarze umieścili tu rzeźbę matki boskiej „protestanckiej”. Sami zobaczcie do czego to coś  jest podobne! Chyba prowokacja, po to byśmy nie mieli ochoty się tu modlić. Ja w każdym razie zamknąłem oczy,by odmówić cząstkę różańca za wszystkich, którzy kiedykolwiek się tu modlili i zginęli za czystość wiary i za wierność.

O moich angielskich, irlandzkich (polskich, hiszpańskich i indyjskich) współbraciach tworzących delegaturę Anglii i Irlandii  poczytać można na ich internetowych stronach...

Miejsce gdzie jestem jest przeurocze – również dlatego, że jest to „koniec świata”, wiec nie mam niepotrzebnych rozproszeń w nauce, związane z reformacją, poprzez osobę pierwszej żony Henryka VI, która była wieziona przez rok w zamku należącym dziś do naszego Zgromadzenia. Wiernych małej wspólnoty parafialnej wspominał będę długo. Zadzierzgnęły się nowe kontakty – jak z nauczycielkami do których w każdej chwili mogę podsyłać do korekty moje nieporadne językowo homilie po angielsku.

Cieszę się z tych dwóch miesięcy nauki. Wzbogaciłem się poznaniem kościoła, który nigdy nie był ”kościołem siły” – jak określił to jeden z ojców.

Następnym etapem uczenia się języka jest kilkumiesięczny pobyt w parafii, gdzie proboszczem jest Włodek. Miała to być jakaś klaretyńska amerykańska parafia, ale potrzebowałbym do tego wizę pracowniczą, a tę nie łatwo i nie szybko można otrzymać. Od września jestem wiec turystą i odwiedzam brata....
 


Cdn.