czwartek, 16 lipca 2020

SWIETO ZALOZENIA NASZEGO ZGROMADZENIA

                         16 lipca :                                                          

Święto Matki Boskiej z Góry Karmel 


Ważna data dla nas Klaretynów  !

16 lipca 1849 roku w seminarium w miasteczku Vic  (Hiszpania)
"szóstka gorliwych księży" pod przewodnictwem Antoniego Marii Klareta                           zakłada  wspólnotę                     "Misjonarzy Synów Niepokalanego Serca Maryi" 


Proszę poczytać więcej tutaj: 

https://www.klaretyni.pl/historia-zgromadzenia.html



Dziś członkowie tej wspólnoty są obecni w 65 krajach na całym świecie.


W planach Zgromadzenia, dla uczczenia 150 rocznicy śmierci Ojca Założyciela, jest otwarcie nowej placówki misyjnej na Madagaskarze. 


Polecajmy Matce Bożej ten nowy projekt "pójścia na peryferie".

 

INFO BF ! INFO BF ! INFO BF ! INFO BF ! INFO BF !


INFO BF ! - podaję szczególnie dla tych którzy, w czasie licznych spotkań w naszych parafiach zadawali mi pytanie:      Burkina Faso...? To jakieś miasto ? A gdzie to jest..?  

Burkina Faso w Wikipedia :     https://pl.wikipedia.org/wiki/Burkina_Faso 

Zapraszam do zapoznania się 😊  
 
Garść informacji o początkach kościoła w Burkina Faso.                                            Ewangelizacja prowadzona była tu przez Misjonarzy Afryki - Ojców Białych (Francuzów) 
Założenie pierwszej parafii w Koupela – 1900 rok
Założenie pierwszej parafii w Ouagadougou 1901 rok. 
Powstanie Wikariatu Apostolskiego w Ouagadougou – 1921 rok.  
Założenie szkoły do formacji „Katechistów” w Ouagadougou - 1915 rok
Na dzień dzisiejszy Kościół Katolicki w Burkina Faso obejmuje 13 diecezji. 
 
Region KOUDOUGOU:
1912 – założenie pierwszej stacji misyjnej w Reo (niedaleko, 15 km od Koudougou).    
Założenie parafii świętego Augustyna w Koudougou 1931. 
Diecezja Koudougou erygowana została 14.09.1955.   
Na dzień dzisiejszy w jej skład wchodzi 25 parafii.
Ma 2 Biskupów; 114 księży; 7 księży zakonnych; 230 sióstr zakonnych; 92 seminarzystów
688 katechistów i 77 uczniów w szkole dla katechistów.
Ludność żyjącą na terenie diecezji szacuje się na 2.070.000 mieszkańców. 
  
                   Nasza parafia Matki Boskiej Miłosierdzia, zainaugurowana 07.02.2016,                                                          była dziewiętnastą parafią w diecezji. 

Zauważmy: 6 parafii założonych w ciągu 4 ostatnich lat. Kilka miejscowości czeka na otwarcie nowych parafii. Stolica Apostolska zaakceptowała projekt utworzenia nowej diecezji. Biskup pomocniczy diecezji Koudougou jest odpowiedzialny za prace przygotowawcze
 
         Dynamizm misyjny!   Dynamizm życia kościoła!  To jest moc Ewangelii ! 

Jakie religie są w Burkina Faso? 
    W skali kraju    (za Wikipedia)   W diecezji Koudougou  (dane kościelne)
Islam 60,1 % Religie tradycyjne 42 %
Chrześcijaństwo 26,4 % Islam 31 %
Religie tradycyjne 7,8 % Katolicy 21 %
Bez religii, brak odpowiedzi    5,6 % Protestanci 6 %
Istnieje także problem sekt, nowych wspólnot i ruchów, oraz pojawia się problem „integrystów”! 

I jeszcze poglądowe zdjęcie: Diecezja Koudougou na mapie województw Burkina Faso
 

sobota, 15 kwietnia 2017

Wielkanocnie

Kochani,

Życzymy Wam Radości i błogosławieństwa Chrystusa Zmartwychwstałego, i Dobrego przeżywania Świąt Wielkanocnych.
Dziękujemy za wsparcie i modlitwę.

Ekipa klaretynska ‎2016-2017 - Ja, Andrzej Kobyliński, Jan Mężyk, Gaston Djiguimde
Wielka Sobota w Koudougou.....


Chrzest dorosłych
Ponad 2000 ludzi na trwającym
3.5 godziny sobotnim czuwaniu Wielkanocnym

          

czwartek, 16 lutego 2017

Rekordy na rok miłosierdzia....

Przerwa w blogu była dość długa, ale nie bez powodu.... to był czas wyjątkowo intensywny.
Od sierpnia definitywnie oddzieliliśmy się od parafii matki. Oznaczało to przejęcie w końcu odpowiedzialności za duszpasterstwo całej parafii.

Ponadto był to rok Miłosierdzia i przyniósł nam nieoczekiwane "misjonarskie rekordy". Biskupi w sierpniu zezwolili na chrzty dzieci, których chociaż jedno z rodziców jest ochrzczone. Już na miesiąc przed Bożym Narodzeniem, datą wygaśnięcia przywileju, wiedziałem że przekroczymy niewyobrażalną dla mnie liczbę....2000 chrztów. Zastanawiałem się jedynie o ile setek. Ostatecznie było to 2450 chrztów w 4 miesiące.

Czas adwentu to były niemal codziennie wyjazdy na wioski i spowiedzi, i kolejne rekordy. Jednego dnia udało się wyspowiadać całą wioskę - 500 dusz!!! Potem jeszcze dwie godziny jeżdżenia od domu do domu...po mszy z 70 chrztami...w 36 stopniowym upale.... i spowiedzi a raczej błogosławieństwo staruszek i dziadków schorowanych...

A pasterka była cudowna... Na zagubionej wiosce w kaplicy 4 x 8m z glinianych cegieł. W otoczeniu chmary umorusanych dzieciaków w postrzępionych portkach i rozśpiewanych dziewcząt i kobiet... z 200 osób...80 komunii... chłodek powiewający przez otwarte boczne drzwi blisko ołtarza... bez światła oczywiście i mikrofonów.... sakralna cisza w czasie przeistoczenia, później tamtamy i tańce do pierwszej w nocy w obłokach kurzu...i niebo z tyloma gwiazdami jak nigdzie!




 
Tu mieszkałem...hotel z klimatyzacja... noce chłodne 20 stopni

  


Nie wiem czy przypominacie sobie mojego współbrata z Soubre, Ks. Wojciecha Kobylińskiego. 
Gdy byliśmy razem zachęcałem was do odwiedzania bloga ich rodziny Polinów. 
Zachęcam ponownie! Chyba nie zdążyłem napisać, że od września ubiegłego roku jest z nami jego wuj: ks Andrzej Kobyliński, nasz nestor. 
Na Polinowie dowiecie się sporo o tym, o czym ja nie nadążam pisać - www.polinow.pl

niedziela, 10 kwietnia 2016

Początki misji klaretyńskiej w Burkina Faso....

Od mojego obecnego biskupa dowiedziałem się jak poznał Klaretynów. Będąc w Abidjanie, na Wybrzeżu Kości Słoniowej, spotkał przypadkowo naszego księdza, którego rodzina pochodzi z Burkina Faso. Po tym kontakcie nastąpiła wymiana korespondencji miedzy biskupem i prowincjałem. Musiało to być początkiem 2013 roku, gdyż to wówczas, przed rozpoczęciem mojego roku sabatycznego, po raz pierwszy Prowincjał wspomniał o ewentualności otwarcia misji w nowym kraju w Afryce. Rok później Prowincjał i ekonom prowincjalny wraz z superiorem regionalnym z Wybrzeża Kości Słoniowej odwiedzili biskupa w diecezji Koudougou. Owocem tego spotkania był list informujący biskupa o podjęciu się przez Klaretynów polskich otwarcia nowej parafii w jego diecezji. List datowany we wrześniu 2014 rok zapowiadał posłanie pierwszego misjonarza po Wielkanocy 2015 roku, w celu przygotowania otwarcia parafii. Tyle wspomnień z kart historii.
Dziewięć miesięcy od wspomnianego listu do biskupa, końcem maja 2015 roku w piątkowe popołudnie, wysiadłem na lotnisku w Ouagadougou. A resztę już wiecie....
 

 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Pierwsze doświadczenia....


Wstałem przed 5 rano by o piątej być na terenie misji. Nie mogłem spać do drugiej więc  trochę zły na wyrost. Umówiłem się z parafianami na uprzątanie terenu pod kościół. Mówiłem sobie, że jeśli nikogo nie będzie do roboty o godzinie, która wyznaczyli - piata rano .... pełna  noc....to mnie popamiętają ...!!
Okazało się, że nie gadali po afrykańsku.... -  piąta to piąta a nie piąta trzydzieści  czy szósta!!!

Było ponad dziesięć osób z latarkami zbierających już żwir. Akcja o zorganizowanie której prosiłem w ubiegłym tygodniu. Po pół godzinie było nas około pięćdziesiątki, a na koniec może ze trzysta osób. Mieli pracować z podziałem na grupy. Zrobili wszyscy na raz, do kupy.


Skończyliśmy o siódmej, by mogli iść do swoich codziennych zajęć. Nazbieraliśmy żwiru ze cztery duże wywrotki, oprócz tego kamienie i odzyskany piasek. Żwiru na budowę - fundamenty i słupy pod prowizoryczną kaplicę.
A poza tym, był i Anioł Pański o szóstej...i pierwszy wschód słońca w Burkina Faso... I ciepła kawa i herbata do wyboru... Mnóstwo radości, śmiechu i zabawy...
Chyba ich już lubię...
 
 
 


piątek, 11 grudnia 2015

Afryka jakiej nie znalem...

Koudougou, 22.11.2015 – dokładnie pól roku od mojego przylotu do Burkina Faso.
Tak się złożyło, że w  pierwszych dniach pobytu w moim nowym kraju misyjnym towarzyszyłem mojemu biskupowi ordynariuszowi w wyjazdach na parafie oddalone do 100 kilometrów od Koudougou, miasta gdzie ma osiąść nasza klaretyńska wspólnota.
 

Pierwsza wizyta biskupa Joachim Ouedraogo.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wrażenie z pierwszych dni podsumuje tak: Afryka jakiej nie znałem... .
 
Dwadzieścia cztery lata spędzone w Afryce, na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Mógłby człowiek myśleć, że już trochę widział, poznał, i wie. A jednak to nie tak. Oglądane z okna samochodu na przestrzeni dziesiątek kilometrów krajobrazy skłoniły mnie do bycia przygotowanym na „poznawczą pokorę” i do odkrywania na nowo.
Był koniec maja. Deszcz nie padał tu od końca września. Burawo żółty krajobraz, z rachitycznymi drzewkami porozrzucanymi to tu to tam, aż po kraniec płaskiego widnokręgu. Coś jak koryta wysuszonych rzek czekające deszczowej pory? Od czasu do czasu jakieś siedlisko domków o kolorze ziemi. Zastanawiałem się jak tu może cokolwiek wyrosnąć w tym skamieniałym gruncie o kolorze gliny, wśród kamieni i żwiru. Jakże to inne niż krajobrazy dawnych tropikalnych lasów przerobionych na plantacje kawy, kakao i palm oleistych z okolic Soubre, skąd wyjechałem w połowie lutego, po konsekracji kościoła. Minęły zaledwie trzy miesiące, wiec jeszcze czuję zapach, przepojony wilgocią, kilometrami ciągnących się, rozczopuszonych swymi wybujałymi pióropuszami gałęzi, setek palm oleistych. Jeszcze szukać chce odurzającej woni kwitnącej kawy, czy ostrego, nieznośnego odoru zastygłej w miseczkach żywicy drzew kauczukowych.... A tu nic, tylko suchy, zakurzony bury upał, w którym i zieleń drzew jest jakaś inna, jakby „przepalona”. Nawet północ Wybrzeża Kości Słoniowej, granicząca z Burkina Faso, jest ogrodem w porównaniu z tym co tu zobaczyłem.


Tymczasowy dom

Jedynie szybko zapadająca noc przypomina mi że jestem nie tak daleko od równika. No właśnie. Od terenów pasa tropikalnych lasów oddaliłem się zaledwie o jakieś 500 km w linii prostej, to przecież nie tak daleko. Tyle że trzeba spojrzeć na moje nowe miejsce pobytu z innej perspektywy. Trzeba napisać: przybliżyłem się o 500 kilometrów do pustyni – Sahary.
 
 Miesiąc czerwiec był niepokojący – deszcze nie spadły, a powinny były. W końcu przyleciały na świętego Jana Chrzciciela Narodziny. Spadły po huraganowym wichrze, poprzedzone piaskową zadymą. Ochłodziły powietrze o dziesięć stopni i w końcu można było rześko odetchnąć. A potem już tylko z dnia na dzień podziwiałem cud przyrody, cud natury odradzającej się do życia. Po tygodniu od pierwszych kropli deszczu już nie pytałem, jak tu może cokolwiek wśród tych kamieni wyrosnąć. Jedynie patrzyłem i podziwiałem. Podziwiałem też pracowitość ludzi, kopaczkami przewracających rozmokły grunt, orzących małe poletka z pomocą osła zaprzęgniętego do pluga. W dzielnicy miasta, w której mieszkałem, nie było kawałka nie zagospodarowanej ziemi. Nawet boczne, nie asfaltowane oczywiście, ulice mojej dzielnicy, w dwóch trzecich ich szerokości zamieniały się w warzywniaki. Dziesiątki kilometrów półpustynnych terenów oglądanych w pierwszych dniach zmieniło się w przesycone intensywną zielenią pola kukurydzy, urodzajniejszej niż ta z kilometrowych plantacji hodowlanej kukurydzy, które widywałem w Stanach. Kukurydza, proso, orzeszki ziemne pokrywały niemal wszystko wokół.
 
Tymczasowy ogród
W tym roku „rajska pora” trwała dłużej niż zazwyczaj – deszcze padały jeszcze w październiku. Gwarantowało to dobre zbiory. A teraz, od trzech tygodni jednostajna pogoda: 37 stopni w dzień. Piekące słońce. Upalny, suchy wiatr. Zielony krajobraz jest wspomnieniem. I gdybym go nie widział, nie uwierzyłbym, że na tej ziemi – znów półpustynnej, przy tym słońcu i upalnym wietrze, cokolwiek może się zazielenić. A jednak….
Robi się coraz goręcej. Ludzie mówią, że najtrudniejsze jeszcze przed nami. Suchy wiatr, dni z piaskową mgłą i coraz chłodniejsze noce, zapowiadają to co znam z lat pobytu na Wybrzeżu Kości Słoniowej w wersji „light” – czas armatanu. Wiatr znad Sahary docierał nad tereny Soubre i dawał się nieźle we znaki. Ale było to 500 kilometrów dalej od pustyni. Jeżeli czegoś w Burkina się obawiam, to właśnie tego okresu, który tutaj nie trwa tydzień jak na Wybrzeżu, ale dwa do trzech miesięcy.
Przy tym opisie wrażeń ze spotkania z inna afrykańską natura niż ta którą znam, przychodzi mi na myśl wasze polskie upalne lato 2015. Poznaliście po trochu jak ciężko żyć w takich upałach. W wielu miejscach w kraju brakowało wody. Myślę że zmobilizuję się kiedyś i napiszę prośbę do naszej Prokury Misyjnej o pieniądze na studnie głębinowe. Łatwo jest powtarzać slogan „Bez wody nie ma życia na ziemi” gdy nigdy nie zaznało się braku wody. Tutaj ziemia jest urodzajna, tyle że chowa się pod warstwa kamieni i żwiru, czekając na pierwsze krople deszczu: na wodę rodzącą życie. Zapewne wielu z was zrozumie potrzebę właśnie takiej pomocy: wybudowania życiodajnej studni.

Po opisie spotkania z naturą powinien przyjść czas na opis spotkania z ludźmi. To będzie zapewne o wiele trudniejsze, bo i wiele bogatsze, i wymagające spojrzenia w głąb kultury, a raczej: kultur współżyjących ze sobą. Już wiem, że mam być przygotowany na odkrywanie nowego. Znów mógłbym powiedzieć: przecież ich znam. Prawie ćwierć wieku pracowałem w parafiach gdzie 80 procent wiernych, szczególnie na wioskach, to burkinabe. W Bouafle, mojej pierwszej misji, przynajmniej cztery wioski utworzone były przez emigrantow z Koudougou i okolic, terenów które za kilka tygodni będę odwiedzał jako proboszcz. Wiem bo miałem ich karnety chrztu: parafia Katedralna Św. Augustyna, Koudougou. Część z moich byłych parafian już mnie odnalazła. A jednak nie powiem, że ich znam. Emigranci poszukujący pracy, a jedynie takich burkinabe znam z Wybrzeża, różnią się od ich rodaków pozostałych w kraju. Tak jest przecież wszędzie.

Kolejnym opowiadaniem będą klaretyńskie początki w Burkina Faso. Na dziś niech wystarczy wzmianka ważnych wydarzeń, o których szczegółowe informacje możecie znaleźć na naszej klaretyńskiej stronie internetowej. Po niemal dwóch latach wymiany korespondencji, po wizytach rozpoznawczych, po moim pięciomiesięcznym pobycie w diecezji, Ojciec Prowincjał, ksiądz Krzysztof Gierat CMF, w ubiegłym tygodniu podpisał kontrakt miedzy Zgromadzeniem Misjonarzy Klaretynów i Diecezją Koudougou. Położony został kamień węgielny nowej fundacji klaretyńskiej. Wydarzenie wpisujące się również w historie tutejszego kościoła. Historię, którą tworzyć będziemy wspólnie: my na pierwszym froncie i rzesza przyjaciół w modlitewnym zapleczu. Parafia nam powierzona mieć będzie za Patronkę Matkę Boską Miłosierdzia. I właśnie Bożemu Miłosierdziu zawierzmy, za pośrednictwem Maryi, białe karty historii, które trzeba zapisać naszą modlitwą i pracą.
Przyjaciołom, szczególnie tym od klaretyńskich misji, nie trzeba przypominać na co liczymy.... Do Świąt Bożego Narodzenia jeden adwentowy krok. Za tydzień będziemy śpiewać: „... a niebiosa niech spuszczą z deszczem Sprawiedliwego, niech się obudzi ziemia, niech się obudzi ziemia i wyda Zbawiciela”.  Życzę wam, by Bóg zesłał na was deszcz łask, ulewny deszcz łask, który może obudzić życie w najbardziej kamienistej glebie. I aby każdy z was wydał plon stokrotny, w pokoju radując się owocem pracy swoich rąk. I abym i ja był w tych życzeniach, i w waszej pamięci.
 
Ks. Zbigniew Łaś CMF
Mission Catholique
BP 34 Koudougou
Burkina Faso